Otworzyłam oczy.
Ukazał mi się sufit ze stalaktytami. Znów.
Tym razem wstałam powoli, rozglądając się. Plaża - o ile tak mogę nazwać to miejsce - nie zmieniła się nic a nic. Za to zaszła jedna subtelna zmiana, którą dopiero po chwili zauważyłam. Ludzie.
Nie było ludzi.
Zaczęłam się rozglądać gorączkowo, z nadzieją, że może kogoś przegapiłam. Lecz nie jak na złość zostałam sama, podczas gdy przedtem było tu mnóstwo ludzi. Poszłam więc, przed siebie nie mogąc znieść bezczynności. Nagle w zasięgu mojego wzroku wyłonił się pomost, podbiegłam mając nadzieje, właściwie.. nie wiem na co. Jednak i on okazał się pusty i przeraźliwie cichy jak całe to miejsce. Nie wiedząc co robić usiadłam na nim po turecku i wpatrzona w dal postanowiłam wyczekiwać. Czego ? Sama nie wiedziałam. Ale miałam przeczucie, które mi mówiło, kazało mi czekać.
• • •
Obudziło mnie stuknięcie.
Przestraszona zerwałam się z miejsca przecierając oczy. Nawet nie wiedziałam kiedy postanowiłam uciąć sobie drzemkę. Po czym skupiłam się na powodzie mojej pobudki, a powodem mojego wybudzenia okazała się łódź, co uznałabym za bardzo sprzyjający fakt, gdyby nie jej pasażer..
Mianowicie, na łodzi stał.. tak właściwie mogę powiedzieć, że stało coś przypominającego sylwetkę człowieka, ale przeraźliwie chudą i wysoką. Poza tym było otulone jakimiś czarnymi prześcieradłami ? Szmatami ? A na twarzy miało maskę, czarną z długim dziobem który swymi rozmiarami zasłaniał oczy istoty, które tak bardzo pragnęłam zobaczyć. Zapytałam więc:
-Hej, przepraszam ale czy możesz mi ..-lecz przerwałam gdy postać zaczęła wykonywać ruch, a mianowicie, zaczęła wyciągać rękę w moją stronę.
Nie namyślając się podałam jej swoją dłoń - przy czym się wzdrygnęłam, gdyż gdy ujęłam dłoń obcej postaci pod czarnym rękawem, poczułam coś dziwnie, nienaturalnie miękkiego - i weszłam do łodzi. W środku jednak jak i zresztą na zewnątrz nie miała się ona najlepiej, wyglądała jakby miała zaraz utonąć, no ale jak się mówi lepszy rydz niż nic. Z obawy, że ławeczka w środku, służąca do siedzenia się załamie postanowiłam stać. Gdy odwróciłam się do owej tajemniczej postaci, ze zdziwieniem zauważyłam iż nieznajomy - uznałam, że to mężczyzna - nadal stoi w tej samej pozie z wyciągniętą ręką tyle, że przodem do mnie. Nic nie rozumiałam..
-Proszę mi powiedzieć, czy to jakiś może durny test inicjacyjny ? - ,,mężczyzna" nie odpowiedział postanowiłam więc, że wezmę go na litość.
-Proszę, powiedz coś.Przecież nikt się nie dowie. Nic nie pamiętam. - co akurat było zgodne z prawdą, podejrzewałam, że to przez jakieś proszki, które dano mi przed inicjacją. Choć to co się tu rozgrywało.. Nigdy nie słyszałam o takiej inicjacji..
Nadal nic nie odpowiadał, gdy ponownie rozejrzałam się po łodzi ujrzałam wiosło, podniosłam je i chcąc znowu zagadnąć do obcego odwróciłam się i ...
Jego nie było.
Zaczęłam się rozglądać, ale zaczęła mnie otaczać nieprzenikniona ciemność - czy w jaskiniach też zapada zmrok ? .
Zaczęłam się bać. Po raz pierwszy od kiedy się obudziłam. Czyżby to jednak nie była inicjacja ? I czemu u licha pamięć nie wraca ?! Nie chcąc zatracić się w wątpliwościach wzięłam wiosło i zaczęłam wiosłować, powtarzając sobie w myślach spokojnie, to na pewno inicjacja do jakiegoś durnego klubu, spokojnie..
Choć w głębi duszy wiedziałam, że coś jest nie tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz