Wzięłam gwałtowny wdech.
Leżałam.
Nie wiem skąd to wiedziałam, ale widocznie mój mózg sam przetransportował tę myśl do umysł.
Otworzyłam oczy, zobaczyłam, że pod sobą mam piasek.. Piasek ? Jestem na Plaży ?
Ale gdy zwróciłam swój wzrok do góry chcąc ujrzeć niebo, ujrzałam.. brązowawe sklepienie, a na nim stalaktyty ? Gwałtownie zerwałam się z pozycji leżącej w stojącą, przez co zakręciło mi się w głowie. Gdy wreszcie odzyskałam jasność umysłu popatrzyłam się dookoła.
Przede mną znajdywała się rzeka, muszę przyznać, że to była chyba najbardziej zanieczyszczona rzeka jaką znałam, gdyż miała mętny czarny kolor. Jednak nie to było najdziwniejsze, a.. ludzie.
Było ich dziesiątki, jeśli nie setki. Wszędzie wokół mnie kręcili się przechodząc z kąta w kąt, kręcąc się dookoła, choć większość siedziała. Zrobiłam krok, z zamiarem dotarcia do najbliższej osoby, by zapytać gdzie jestem. Lecz znów zakręciło mi się w głowie i..
Zapadła ciemność.
Otworzyłam oczy.
Ukazał mi się sufit ze stalaktytami. Znów.
Tym
razem wstałam powoli, rozglądając się. Plaża - o ile tak mogę nazwać to
miejsce - nie zmieniła się nic a nic. Za to zaszła jedna subtelna
zmiana, którą dopiero po chwili zauważyłam. Ludzie.
Nie było ludzi.
Zaczęłam
się rozglądać gorączkowo, z nadzieją, że może kogoś przegapiłam. Lecz
nie jak na złość zostałam sama, podczas gdy przedtem było tu mnóstwo
ludzi. Poszłam więc, przed siebie nie mogąc znieść bezczynności. Nagle w
zasięgu mojego wzroku wyłonił się pomost, podbiegłam mając nadzieje,
właściwie.. nie wiem na co. Jednak i on okazał się pusty i przeraźliwie
cichy jak całe to miejsce. Nie wiedząc co robić usiadłam na nim po
turecku i wpatrzona w dal postanowiłam wyczekiwać. Czego ? Sama nie
wiedziałam. Ale miałam przeczucie, które mi mówiło, kazało mi czekać.
• • •
Obudziło mnie stuknięcie.
Przestraszona
zerwałam się z miejsca przecierając oczy. Nawet nie wiedziałam kiedy
postanowiłam uciąć sobie drzemkę. Po czym skupiłam się na powodzie mojej
pobudki, a powodem mojego wybudzenia okazała się łódź, co uznałabym za
bardzo sprzyjający fakt, gdyby nie jej pasażer..
Mianowicie,
na łodzi stał.. tak właściwie mogę powiedzieć, że stało coś
przypominającego sylwetkę człowieka, ale przeraźliwie chudą i wysoką.
Poza tym było otulone jakimiś czarnymi prześcieradłami ? Szmatami ? A na
twarzy miało maskę, czarną z długim dziobem który swymi rozmiarami
zasłaniał oczy istoty, które tak bardzo pragnęłam zobaczyć. Zapytałam
więc:
-Hej, przepraszam ale czy możesz mi
..-lecz przerwałam gdy postać zaczęła wykonywać ruch, a mianowicie,
zaczęła wyciągać rękę w moją stronę.
Nie
namyślając się podałam jej swoją dłoń - przy czym się wzdrygnęłam, gdyż
gdy ujęłam dłoń obcej postaci pod czarnym rękawem, poczułam coś dziwnie,
nienaturalnie miękkiego - i weszłam do łodzi. W środku jednak jak i
zresztą na zewnątrz nie miała się ona najlepiej, wyglądała jakby miała
zaraz utonąć, no ale jak się mówi lepszy rydz niż nic. Z obawy, że
ławeczka w środku, służąca do siedzenia się załamie postanowiłam stać.
Gdy odwróciłam się do owej tajemniczej postaci, ze zdziwieniem
zauważyłam iż nieznajomy - uznałam, że to mężczyzna - nadal stoi w tej
samej pozie z wyciągniętą ręką tyle, że przodem do mnie. Nic nie
rozumiałam..
-Proszę mi powiedzieć, czy to
jakiś może durny test inicjacyjny ? - ,,mężczyzna" nie odpowiedział
postanowiłam więc, że wezmę go na litość.
-Proszę, powiedz coś.Przecież nikt się nie dowie.
Nic nie pamiętam. - co akurat było zgodne z prawdą, podejrzewałam, że
to przez jakieś proszki, które dano mi przed inicjacją. Choć to co się
tu rozgrywało.. Nigdy nie słyszałam o takiej inicjacji..
Nadal
nic nie odpowiadał, gdy ponownie rozejrzałam się po łodzi ujrzałam
wiosło, podniosłam je i chcąc znowu zagadnąć do obcego odwróciłam się i
...
Jego nie było.
Zaczęłam się rozglądać, ale zaczęła mnie otaczać nieprzenikniona ciemność - czy w jaskiniach też zapada zmrok ? .
Zaczęłam
się bać. Po raz pierwszy od kiedy się obudziłam. Czyżby to jednak nie
była inicjacja ? I czemu u licha pamięć nie wraca ?! Nie chcąc zatracić
się w wątpliwościach wzięłam wiosło i zaczęłam wiosłować, powtarzając
sobie w myślach spokojnie, to na pewno inicjacja do jakiegoś durnego klubu, spokojnie..
Choć w głębi duszy wiedziałam, że coś jest nie tak.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz